niedziela, 13 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ 27



- Widzisz Elka? Nic złego się nie stało. Nie potrzebnie panikujesz.
- A co, jeśli są zatrute?
Popatrzyłam na nią jak na wariatkę. Czy ją do reszty po*ebało? Ona ma jakąś manię. Co się stało z dziewczyną, która spokojnie przytulała się do Lou i robiła ze mną ciasto?
Ok, nie będę z nią walczyć.
- Jak nie chcesz to nie jedz – powiedziałam delektując się.
- I jak? – spytała niepewnie. – Czujesz się jakoś inaczej?
- Tak, już nie jestem taka głodna.
- Jakieś bóle brzucha, nudności?
- Ból głowy od twoich wymysłów – lekko się uniosłam.
- Przepraszam – powiedziała zwieszając głowę.
Zrobiło mi się trochę głupio, że się uniosłam, ale mogła tyle nie wymyślać.
W końcu wzięła pizzę.
- Rzeczywiście dobra.
I tak w spokoju dokończyliśmy oglądanie filmu.

*Oczami Niall’a*

Zebraliśmy się w domu Zayna.
Tam czekaliśmy na resztę chłopaków.
- I jak tam Twoja Alice? – spytał Zaza. – Pilnujesz ją?
- Tak, jest bezpieczna – odpowiedziałem lekko rozmarzonym głosem.
- Co ty taki troskliwy? – spytał oschłym tonem. – Zakochałeś się, czy co?
- A nawet jeśli to co cię to obchodzi? – odparłem równie oschle.
- Dobra, dobra, wyluzuj. Musisz się skupić przed akcją.
Tak, jak ja mam się skupić jak on mnie tak wk*rwia?
Po chwili przyjechali Liam i Harry. Weszli do salonu, gdzie byliśmy.
- Co tam Horan? – zagadnął Liam.
- Lepiej go nie pytaj – powiedział Zayn. – Chyba ma okres.
Tego było już za wiele. Podszedłem do chłopaka.
- Posłuchaj mnie uważnie, bo nie będę się powtarzał. Nie wk*urwiaj mnie. Jeszcze jedno słowo i ta pięść wyląduje na twojej twarzy. Rozumiesz?
Zayn był dobrym aktorem i na jego twarzy nie było żadnych uczuć, więc nie wiedziałem, czy wziął moje słowa na poważnie.
- Ok, wyluzuj, przecież żartowałem.
- Ja za to nie żartuję.
- Ok, chłopaki – Harry próbował załagodzić sytuację. – Nie mamy teraz na to czasu. Musimy dopracować plan i ruszać.
- Co dzisiaj jest naszym celem? – spytałem niewtajemniczony. – Pewien gang kręci się po Londynie. Wcześniej zajmowali się kradzieżami w innych dużych miastach, a teraz mają ochotę na Londyn. Musimy pokazać im, kto tu rządzi. Dzisiaj spotykamy się z nimi w lesie. Tam ich załatwimy. Bez trupów. Musimy ich porządnie przestraszyć i dać im nauczkę. Z nami się nie zadziera – wyjął zdjęcie. – Ja zajmę się Tomem, Niall bierze Nathana, Louis Jay’a, Liam Max’a, a Zayn Sivę – po kolei wymieniał i pokazywał chłopaków. – Na mój znak spadamy. Rozumiecie?
- Tak, odpowiedzieliśmy równocześnie.
Chociaż co do niektórych rzeczy jesteśmy zgodni.
Wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy za Hazzą.


Podoba się?

Jeżeli będą 4 komentarze to następną część wstawię jakoś środa, czwartek.
 

5 komentarzy:

  1. No no, też bym się trochę bała z tą pizzą ;d
    Mam nadzieję, że nie będzie trupów xd
    Czekaaaam na kolejnyy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna chciałam tu wejść ale jakoś nie miałam czasu ... No dzisiaj patrze, a tu 27 rozdział ... szybko się za to zabrałam ale piszesz super :) / Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm. Nie wiem co ci napisać... Piszesz tak fajnie że zabrakło mi już słów :P
    Bardzo ciekawy rozdział, ciekawe co będzie dalej, czy przegonią ten gang i wgl..
    Także dalszych pomysłów na rozdziały i czekam na następny :) / Paulina

    OdpowiedzUsuń
  4. O moj bosz ... Piszesz bezblednie tylko prosze nie trzymaj w takiej niepewnosci ;* To potrafi byc wkurzajace ale wiesz w dobrym sensie

    OdpowiedzUsuń
  5. O moj bosz ... Piszesz bezblednie tylko prosze nie trzymaj w takiej niepewnosci ;* To potrafi byc wkurzajace ale wiesz w dobrym sensie

    OdpowiedzUsuń