środa, 16 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ 28



Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Było ciemno. Czekaliśmy na znak od Harrego. Byłem w samochodzie z Lou i Liamem, Harry i Zayn mieli osobne auta. Harry dlatego, ze przewodził, a Zayn, dlatego, ze mnie wk*rwił i lepiej, żeby trzymał się z dala ode mnie.
Siedzieliśmy w ciszy. Słychać było nasze oddechy. Lekko bębniłem palcami o kierownicę. Byłem zniecierpliwiony. Kiedy wreszcie dostaniemy ten cholerny znaki i będziemy mogli ich rozwalić i będę mógł wrócić do domu, do Alice? Swoją drogą ciekawe, co teraz robi. Mam nadzieję, że Elka wprowadziła ją we wszystkie zasady. Zupełnie o tym zapomniałem. Nie było czasu. Jutro cały dzień mamy dla siebie. Jeden dzień w firmie chyba sobie beze mnie poradzą. Dobrze nam idzie i myślę na otwarciem galerii w innych miastach. To mogła być szansa.
Snułem plany na przyszłość, gdy przerwał mi dźwięk SMSa.
„Już się zbliżają. Idziemy.”
Cicho wysiedliśmy z auta.
Zebraliśmy się przy wielkim drzewie.
- Już zmierzają w naszą stronę. Chodźcie za mną – powiedział szeptem Harry.
Ruszyliśmy za nim.
Po kilku minutach wędrówki usłyszeliśmy kroki. To oni. Schowaliśmy się za drzewami.
Gdy byli 5 metrów przed nami wyszliśmy z ukrycia.
Zatrzymali się. Podeszliśmy do nich na odległość ok.1,5 metra.
- Cześć – powiedział Harry – Dziękujemy, ze przyjęliście nasze zaproszenie.
- Mieliśmy o czymś pogadać. Nie mamy wiele czasu, więc się streszczaj.
- A co, spieszycie się, żeby coś obrabować?
- Nawet jeśli co cię to obchodzi, na gliny nie pójdziesz, bo z tego co wiem tym samym się zajmujesz.
- Tyle, ze to nasz teren. Lepiej wynoście się stąd póki nie jest za późno.
- Możemy podzielić się terenem.
- Podzielić?! Ty sobie żartujesz?! To jest nasz teren i każdy, kto próbuje nas wygryźć źle kończy.
- Podejmiemy wyzwanie i spróbujemy was wygryźć..
- Z nami nie wygrasz.
- Zobaczymy.
Tom próbował uderzyć Harrego pięścią w twarz, lecz ten uchylił się.
- Sam tego chciałeś – powiedział Hazza.
Zaczęło się. Spojrzałem na mojego przeciwnika. Dłonie uformowały się w pięści. Pierwszy cios otrzymałem w ramię. Nie musiał długo czekać na mój ruch. Oberwał w policzek. Zrobił dwa kroki w tył, a ja omiotłem wzrokiem chłopaków. Chyba szybko pójdzie. Mój przeciwnik wykorzystał moją chwilę nieuwagi i uderzył mnie w twarz. Poczułem smak krwi. Rozwalił mi wargę. Co za …. Zdecydowanym ruchem wymierzyłem cios w klatkę piersiową. Nathan upadł. Dałem mu trochę czasu na dojście do siebie. Gdy próbował się podnieść kopnąłem go w piszczel. Wydał z siebie rozpaczliwy jęk. Gdy klęknąłem przy nim zobaczyłem w jego oczach strach. Właśnie o to nam chodziło.
- Zbieramy się – zawołał Harry.
Wymierzyłem lekki cios w twarz chłopaka i pobiegłem z chłopakami.
Szybko wsiedliśmy do samochodów i kierowaliśmy się do domu Zayna.


 WOW 2 tys wyświetleń!
Dziękuję bardzo.
Dziękuję za wszystkie komentarze dają mi niesmowitą motywację do pisania.
Jeśli czytacie to u góry po prawej stronie jest ankieta. Klik. :)
 Następny rozdział prawdopodobnie w poniedziałek.

Podoba się rozdział?

4 komentarze:

  1. Jejj jestem pierwszym komentarzem! To jest świetne! Proszę pisz częściej bo aż się nie mogę doczekać zawsze na te rozdziały!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste jak każda część . Ostatnio przeczytałam wszystko na raz a teraz nie mogę doczekać sie następnej części

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham <3
    Fajnie, że możesz się dzielić swoim talentem z innymi ;D

    OdpowiedzUsuń