Gdy już byliśmy u Zayna usiedliśmy na kanapie i fotelach.
Wtedy ujrzałem, że nie tylko ja ucierpiałem w walce. Liam miał rozcięty łuk
brwiowy i wargę, Louis porządnego siniaka na policzku i pod okiem, Zayn
rozcięty łuk brwiowy i siniaka pod okiem, a Harry tak jak ja rozciętą wargę.
- I jak poszło? – spytał Harry. – Po kolei opowiadajcie w jakim
zostawiliście ich stanie. Zayn?
- Leżał z rozwalonym nosem trzymając się za brzuch.
- Ok, Louis?
- Również leżał. Poobijana twarz, boląca ręka i chyba gdy upadł zrobił coś
sobie w kostkę.
- Dobrze. Niall?
- Leżał, rozcięta warga, poobijana twarz, dostał mocnego kopniaka w
piszczel.
- Ok, Liam?
- Obita twarz, prawdopodobnie skręcona kostka, obity brzuch.
- Dobrze. Mój przeciwnik miał poobijaną twarz, coś z nogą, lekko obite
ramię. Nieźle nam poszło – podsumował. – Mam nadzieję, że nie tkną już niczego w
Londynie. Już późno. Ja się zbieram. Następna akcja za kilka dni. Mam już coś
na oku, ale muszę zebrać więcej informacji. Jak coś to jesteśmy w kontakcie.
Pa.
- Pa – odpowiedzieliśmy.
- Ja też będę się zbierał – powiedziałem wstając. Lou poszedł w moje ślady.
Zayn podniósł się i podszedł do mnie. Czego on ode mnie chce?
- Słuchaj – zaczął – bo ja chciałbym cię przeprosić za to wcześniej. Źle
się wobec zachowałem. Przepraszam. Wybaczysz?
Był szczery. To widać.
- Jasne – uśmiechnąłem się. – Tylko już więcej tak nie rób.
- Ok.
Przytuliliśmy się po przyjacielsku.
- Musimy spadać. Pa – powiedziałem.
- Pa – odpowiedzieli Zayn i Liam, który chyba też się zbierał.
Jechaliśmy z Lou do domu. Była północ. Ja prowadziłem.
*Oczami Alice*
Pizze skończyłyśmy o 22.30.
- Ale się najadłam – powiedziałam do El.
- Ja też, która godzina?
- 22.30.
- Co?! Zaraz Niall i Louis tu będą! Musimy zrobić coś z tymi opakowaniami! –
I znów wróciła wkurzająca El. Czy ona ma jakąś chorobę psychiczną, czy co? To
jest nie do zniesienia. Musiałam zapanować nad nią.
- Spokojnie. Podrzemy kartony i wyrzucimy je do kosza, a na wierzch rzucimy
inne śmieci.
- Może być.
Zrobiłyśmy tak. Otworzyłyśmy okna, aby się wywietrzyło. Znalazłam jakiś odświeżacz
powietrza. El się tym zajęła. O 23.50 wszystko było gotowe.
Rozmawiałyśmy z Elką.
Kwadrans po północy usłyszałyśmy szmer pod drzwiami.
Poszłyśmy zobaczyć kto to.
I co? Podoba się?
No ten zapomniałam wcześniej. Życzę Wam wesołego po świętach ;).
Następny rozdziałek w sobotę, bo jutro powinnam się uczyć, chociaż znając życie nie będzie mi się chciało, w tygodniu to nie ma czasu, a piątki mam zarezerwowane na spotkania ze znajomymi.
Sześć dni do szkoły, a potem ponad tydzień wolnego ;).
O tak wolne ^^
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału bardzo fajny, szczególnie jak czytasz go przy piosence You&I <3.
Dziękuję i ja też życzę ci wesołego po świętach.
Czekam na następny :* Twoja faneczka <333 :D
Next :*
OdpowiedzUsuń