Odetchnęłyśmy z ulgą. To Niall i Lou.
*Oczami Nialla*
W drzwiach przywitały nas nasze kobiety. Pocałowałem Alice w usta. Zaraz,
zaraz w tym domu jakoś dziwnie pachnie. Odświeżacz powietrza i… pizza.
Spojrzałem zły na dziewczynę, chyba domyśliła się o co chodzi. Spokojnie
Horan, uspokój się, może same ją zrobiły. Przecież to możliwe. Może znalazły w
piwnicy piecyk.
- Czy same zrobiłyście tą pizzę? – spytałem. Starałem się mówić spokojnie,
ale chyba nie za bardzo mi się to udawało.
- Nie – odpowiedziała odważnie Al.
- Czy ją zamówiłyście? – spojrzałem na Alice, potem na El, i ponownie na
Al.
- Tak.
Dlaczego El nie przedstawiła jej zasad? Zwróciłem się do Elki.
- Dlaczego nie powiedziałaś jej jakie zasady funkcjonują, gdy jesteśmy na
akcji?
Dziewczyna spuściła wzrok.
- To nie jej wina – odezwała się Alice. – Ona mi mówiła, ale ja
postanowiłam, że nie będę czuć się jak w więzieniu nawet, gdy ciebie nie będzie
i będę robić to, na co mam ochotę.
- Ale to jest dla twojego bezpieczeństwa.
- Jakoś mimo, że nie przestrzegałam nic mi się nie stało.
- Lecz mogło się stać. Dobrze, przełóżmy tą rozmowę na kiedy indziej.
Dzisiaj nie mam na to siły.
- My jedziemy do siebie – powiedział Lou. – Pa.
- Pa.
- Pa.
- Pa.
Gdy Lou i El wyszli zacząłem namiętnie całować się z moją kobietą. Kiedy
najechała na skaleczone miejsce wzdrygnąłem się.
- Ojej – powiedziała z uśmiechem. – Idź do salonu, a ja przyniosę apteczkę.
Gdzie jest?
- W kuchni. Zaraz pierwsza szafka z lewej strony przy oknie.
Po chwili siedzieliśmy na kanapie.
Alice obmywała ranę wodą utlenioną, a ja zacisnąłem ręce na poduszce, którą
wziąłem wcześniej.
- Z kim się biliście? – spytała, gdy założyła plaster. Wiedziałem, że w
końcu zada to pytanie.
- Z gangiem, który chciał przejąć nasz teren, czyli Londyn.
- I co? Wygraliście?
- Oczywiście.
- Tylko się pobiliście, czy doszło do większego rozlewu krwi?
- tylko pobiliśmy. Mają się przestraszyć i wrócić do swojego dawnego
terytorium, a nie dwa metry pod ziemie. Nie jesteśmy tak brutalni.
- To dobrze.
- Ja idę się wykąpać na górę.
- Ok, to ja tutaj.
Poszedłem na górę. Odkręciłem prysznic. Dzięki ciepłem wodzie
rozpryskującej się na mojej skórze całe napięcie mnie opuściło. Mogłem się
zrelaksować.
PO 15 minutach równocześnie z Alice weszliśmy do sypialni i położyliśmy
się.
- Dobranoc – powiedziałem.
- Dobranoc – odpowiedziała i wtuliła się we mnie. Po chwili zasnąłem.
Komentarz karmi wenę ;)
Następny rozdział w środę lub piątek.
Do wtorku 3/+komentarze= rozdział w środę.
W czwartek małe podsumowanie.
super blog tylko rozdziały trorche za krótkie :( :)
OdpowiedzUsuńNext :*
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się następnego rozdziału <3
OdpowiedzUsuń"równocześnie weszliśmy do sypialni" hahah nie mogę, ja tu myślę że coś będzie a tu lipa... hahaha
OdpowiedzUsuńale to + dla Alice bo widać że nie jest łatwa.. :P
bardzo fajny rozdział i oczywiście czekam na następny :D