Wieczór ten sam, tylko trochę później.
- Jak masz na imię? – spytał.
- Alice – odpowiedziałam cicho.
- Ja jestem Niall. Słuchaj, za chwilę wyjedziemy z tej
uliczki i jeśli natkniemy się na policję to powiem, że wracamy z dyskoteki, a
ty to potwierdzisz. Będziesz udawała moją dziewczynę. Ok?
Nic nie odpowiedziałam.
- Rozumiesz kurwa? – prawie krzyknął.
Pokiwałam twierdząco głową. Byłam tak przestraszona, że nie
mogłam wydobyć z siebie słów.
- Uśmiechnij się – powiedział chłopak wyszczerzając swoje
zęby, i zaraz dodał jakby czytał mi w myślach. – Nie bój się, nic ci nie
zrobię.
Trochę się uspokoiłam i wyjechaliśmy na ulicę. Jechaliśmy
chwilę i zobaczyliśmy policjanta, który pokazywał, abyśmy zjechali na bok.
*Wyłącz muzykę
- Pamiętaj, jesteś moją dziewczyną i wracamy z dyskoteki –
wysyczał chłopak, nie podobała mu się wizja rozmowy z policjantem.
Zatrzymaliśmy się, Niall opuścił szybę, policjant podszedł i
powiedział
- Dokumenty poproszę – chłopak wyciągnął ze skrytki
dokumenty i podał je.
- O co chodzi panie władzo? Przekroczyłem prędkość?
- Nie – odpowiedział zwracając mu dokumenty. – Kilkanaście
minut temu w okolicy było włamanie i wszystkich sprawdzamy, a można wiedzieć
gdzie się wybieracie?
- Wracamy od znajomych – postanowił zmienić taktykę. – A
gdzie dokładnie się włamali?
- Na Wall Street 29, wczoraj włamali się na Wall Street 28
przed 3. Dzisiaj chcieliśmy przyjechać i pilnować, ale dopiero od północy, ale
włamywacze byli sprytni, ale jutro my będziemy sprytniejsi, bo będziemy czekać
przed Wall Street 30 przez cały dzień.
- To życzę powodzenia, chociaż myślę, że to się nie uda.
Przepraszam, ale myślę, że nawet włamywacze nie są tacy głupi i nie będą
ryzykowali pojawieniem się trzecią noc z rzędu na tej samej ulicy. Możemy już
jechać?
- Tak, tak – powiedział policjant. – Szerokiej drogi.
- Dziękujemy.
I ruszyliśmy.
- Dlaczego powiedziałeś, że byliśmy u znajomych, a nie na
dyskotece? – spytałam ciekawa.
- Zadajesz zbyt dużo zbędnych pytań - syknął.
Zamilkłam, lecz po chwili zapytałam cicho.
- Gdzie jedziemy?
- Spotkamy się z
moimi kumplami, a potem pojedziemy do domu. Ok?
- Ok – świetnie, odwiezie mnie do domu i koszmar się
skończy. Trochę bałam się spotkania z jego kumplami. Nie wiedziałam czego się
po nich spodziewać. W mroku nie wyglądali przyjaźnie.
I jest kolejny rozdział.
Bardzo Wam dziękuję za miłe komentarze. To naprawdę cudownie gdy inni doceniają to co się robi.
2 komentarze = w niedzielę następny rozdział
next:)
OdpowiedzUsuńRobi się coraz ciekawiej chcę więcej
OdpowiedzUsuń**twoja druga największa fanka:P
Jest super, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :) ~G. :*
OdpowiedzUsuń