Z każdą chwilą widok był coraz
piękniejszy. Na samej górze widać było Londyn i najbliższą okolicę. Te
wszystkie budynki były malutkie, a Tamiza płynęła sobie niczym wstążka.
Będąc na górze Alice wpadła na świetny pomysł.
- Znajdźmy Twój dom.
- Nasz dom, kochanie, nasz – poprawiłem ją, a gdy spojrzała na mnie w jej
oczach błysnęły łzy.
Spojrzałem przez ścianę kapsuły.
- To chyba ten – wskazałem przypadkowy dom. Chciałem zająć czymś jej myśli,
żeby mi się tu nie rozpłakała.
- Nie, zupełnie inna okolica. Może tamten?
- Raczej nie. Najpierw ustalmy kierunek. Tam jest Big Ben, tam moja
galeria. Gdzieś tam – wskazałem kierunek, gdzie leżał dom. Nasz dom.
- Tak, widzę. To na pewno tamten – bezbłędnie. Ma dobre oko.
- Dokładnie kochanie – pocałowałem ją.
Zjeżdżaliśmy w dół. Piękne widoki. Będę musiał zabrać ją tu jakiegoś
wieczoru. Wtedy dopiero jest niesamowicie.
Na dół jechaliśmy w kompletnej ciszy ciesząc się swoją obecnością.
Gdy już wyszliśmy rzuciłem do Jack’a
- Wpadnij niedługo z dziewczyną. Jak co to masz mój numer. Zadzwoń. Do
zobaczenia.
Gdy wsiedliśmy do samochodu podałem dziewczynie kartkę z repertuarem kina.
- Wybierz coś – rzuciłem. Na żółto masz zaznaczone co mogłoby nam pasować.
- A co być chciał?
- Mi obojętnie. Byleby nie było morza łez, ani nic dennego.
- Komedia?
- Byłoby idealnie.
- Może gorący towar?
- Słyszałem, że bardzo śmieszne. Jak dla mnie bomba.
- Ok, to gorący towar.
- O której jest?
- O 16.
- Ok, to zadzwoń do Liama z mojego telefonu i powiedz, żeby zarezerwował
miejsca gdzieś na środku sali. Nazwa kina jest na dole.
- Ok.
Zadzwoniła do Li, a ten zarezerwował bilety. O 16 byliśmy przed budynkiem.
Szybko kupiłem bilety, a Alice popcorn i colę.
Zdążyliśmy. Akurat kończyły się reklamy. Oprócz nas było z 20 innych osób.
Jedliśmy popcorn popijając colą i co chwilę wybuchaliśmy śmiechem. To była
jedna z najlepszych komedii jakie oglądałem.
Z kina wyszliśmy o 18.
- I jak ci się podobało? – spytałem dziewczyny.
- Cudowny dzień.
- Jeszcze się nie skończył. Mamy jeszcze dwie rzeczy do zaliczenia.
- To co teraz?
- Kolacja w restauracji.
Wsiedliśmy do samochodu i chwilę się zastanowiłem. Jaki jestem głupi.
Kazałem zarezerwować Liamowi stolik w restauracji, a nie wiem gdzie.
Powiedziałem Alice, że muszę iść do toalety i zadzwoniłem do Liama.
J:Stary, do jakiej restauracji mam jechać?
L: Na West Lide obok centrum handlowego jest miła restauracyjka.
J: Ok, dzięki.
L: Ej, było już bum cyk bum cyk?
J: Spadaj – zaśmiałem się. – Jak wpadniesz to dowiesz się jak było. Pa.
L: Pa.
Przepraszam, ze tak późno, ale miałam dużo do zrobienia do szkoły. Po weekendzie, a ja już mam dość nauki na cały tydzień.
Przepraszam również za wszystkie błędy, ale pisałam na szybko.
Liczę na jakieś opinie.
wow mi się bardzo podoba super czekam na next i mam nadzieję że będzie szybko <3 lots of love
OdpowiedzUsuńbardzo fajny, trzymam kciuki żeby następny był jak najszybciej. ;P
OdpowiedzUsuńCo za zboczuś z tego Liama, tylko o jednym myśli :P
OdpowiedzUsuńRozdział jest zarąbisty , czekam na nexttttaaa . ;D
P. <3