niedziela, 18 maja 2014

ROZDZIAŁ 34



 Z każdą chwilą widok był coraz piękniejszy. Na samej górze widać było Londyn i najbliższą okolicę. Te wszystkie budynki były malutkie, a Tamiza płynęła sobie niczym wstążka.

Będąc na górze Alice wpadła na świetny pomysł.

- Znajdźmy Twój dom.

- Nasz dom, kochanie, nasz – poprawiłem ją, a gdy spojrzała na mnie w jej oczach błysnęły łzy.

Spojrzałem przez ścianę kapsuły.

- To chyba ten – wskazałem przypadkowy dom. Chciałem zająć czymś jej myśli, żeby mi się tu nie rozpłakała.

- Nie, zupełnie inna okolica. Może tamten?

- Raczej nie. Najpierw ustalmy kierunek. Tam jest Big Ben, tam moja galeria. Gdzieś tam – wskazałem kierunek, gdzie leżał dom. Nasz dom.

- Tak, widzę. To na pewno tamten – bezbłędnie. Ma dobre oko.

- Dokładnie kochanie – pocałowałem ją.

Zjeżdżaliśmy w dół. Piękne widoki. Będę musiał zabrać ją tu jakiegoś wieczoru. Wtedy dopiero jest niesamowicie.

Na dół jechaliśmy w kompletnej ciszy ciesząc się swoją obecnością.

Gdy już wyszliśmy rzuciłem do Jack’a

- Wpadnij niedługo z dziewczyną. Jak co to masz mój numer. Zadzwoń. Do zobaczenia.

Gdy wsiedliśmy do samochodu podałem dziewczynie kartkę z repertuarem kina.

- Wybierz coś – rzuciłem. Na żółto masz zaznaczone co mogłoby nam pasować.

- A co być chciał?

- Mi obojętnie. Byleby nie było morza łez, ani nic dennego.

- Komedia?

- Byłoby idealnie.

- Może gorący towar?

- Słyszałem, że bardzo śmieszne. Jak dla mnie bomba.

- Ok, to gorący towar.

- O której jest?

- O 16.

- Ok, to zadzwoń do Liama z mojego telefonu i powiedz, żeby zarezerwował miejsca gdzieś na środku sali. Nazwa kina jest na dole.

- Ok.

Zadzwoniła do Li, a ten zarezerwował bilety. O 16 byliśmy przed budynkiem. Szybko kupiłem bilety, a Alice popcorn i colę.

Zdążyliśmy. Akurat kończyły się reklamy. Oprócz nas było z 20 innych osób. Jedliśmy popcorn popijając colą i co chwilę wybuchaliśmy śmiechem. To była jedna z najlepszych komedii jakie oglądałem.

Z kina wyszliśmy o 18.

- I jak ci się podobało? – spytałem dziewczyny.

- Cudowny dzień.

- Jeszcze się nie skończył. Mamy jeszcze dwie rzeczy do zaliczenia.

- To co teraz?

- Kolacja w restauracji.

Wsiedliśmy do samochodu i chwilę się zastanowiłem. Jaki jestem głupi. Kazałem zarezerwować Liamowi stolik w restauracji, a nie wiem gdzie.

Powiedziałem Alice, że muszę iść do toalety i zadzwoniłem do Liama.

J:Stary, do jakiej restauracji mam jechać?

L: Na West Lide obok centrum handlowego jest miła restauracyjka.

J: Ok, dzięki.

L: Ej, było już bum cyk bum cyk?

J: Spadaj – zaśmiałem się. – Jak wpadniesz to dowiesz się jak było. Pa.

L: Pa.

Przepraszam, ze tak późno, ale miałam dużo do zrobienia do szkoły. Po weekendzie, a ja już mam dość nauki na cały tydzień.
Przepraszam również za wszystkie błędy, ale pisałam na szybko.
Liczę na jakieś opinie.

3 komentarze:

  1. wow mi się bardzo podoba super czekam na next i mam nadzieję że będzie szybko <3 lots of love

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny, trzymam kciuki żeby następny był jak najszybciej. ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za zboczuś z tego Liama, tylko o jednym myśli :P

    Rozdział jest zarąbisty , czekam na nexttttaaa . ;D

    P. <3

    OdpowiedzUsuń