*Oczami Niall’a*
„Co ty durniu najlepszego zrobiłeś? Debilu, za 9 dni ona od ciebie odejdzie
bez mrugnięcia okiem.” Te myśli atakowały moją głowę. Jestem idiotą. To fakt,
ale Alice też mogła nie zaczynać.
Ok, jak prawdziwy facet wezmę to wszystko na siebie. Przeproszę ją, ale nie
dzisiaj. Teraz marzę tyko o tym, aby się przespać. Wziąłem prysznic i położyłem
się na łóżku. Już po niespełna minucie odpłynąłem w objęcia Morfeusza.
~*~
Bip, bip – dzwonek w telefonie wyrwał mnie ze snu. Kto dzwoni w środku
nocy?!
Nie patrząc na wyświetlacz odebrałem.
- Halo?
- Hej Niall. Zabieraj Alice i broń i przejeżdżaj do mnie! – Harry krzyczał
do telefonu.
- Teraz? Jest środek nocy!
- Ktoś strzelał do Liama. Za pół
godziny masz być u mnie!
- Dobra. Idę po Alice.
Jak najszybciej mogłem pobiegłem na dół.
Księżniczka spała na łóżku w pokoju gościnnym.
- Alice, wstawaj – lekko nią potrząsnąłem. – Musimy jechać do Harrego.
- Teraz? Po co?
- Ktoś strzelał do Liama. Następnym celem możemy być my. Ubierz coś
ciepłego i wygodnego, bo za 5 minut wyjeżdżamy – zrobiłem pauzę. – I na jedną
noc musimy zapomnieć o tej kłótni.
Pobiegłem na górę. Ubrałem dżinsy, T-shirt i bluzę. Do kieszeni schowałem telefon,
a do plecaka 2 pistolety.
Na rozbudzenie chlapnąłem sobie wodą w twarz i zbiegłem na dół.
Alice wychodziła z pokoju.
- Ubieraj trampki. Weź jeszcze moją bluzę z wieszaka i idź do samochodu.
Wyszliśmy. Na wszelki wypadek włączyłem alarm przeciwwłamaniowy i czym
prędzej wszedłem do samochodu. Podałem dziewczynie plecak i z piskiem opon
odjechaliśmy spod domu.
- Co jest w plecaku? – zapytała.
- Zobacz. Jeden jest dla ciebie.
Z obrzydzeniem wyjęła jeden z pistoletów.
- Ja nikogo zabijać nie będę.
- Nie, będziesz się tylko bronić, ale raczej nie będzie to konieczne. Broń
jest tak na wszelki wypadek.
- To dobrze.
Odłożyła broń delikatnie na miejsce.
Resztę drogi przebyliśmy w ciszy.
O 2.00 byliśmy przed domem Hazzy.
Wbiegliśmy do domu, a w przedpokoju powitał nas widok przerażonego Harrego.
To chyba niedługo będzie trzeba kończyć to ff, bo coś nie komentujecie.
Tak mi smutno. Lubie czytać twoje opowiadania i przeważnie je mkomentuje. Wkurza mnie to ze jak ktoś to czyta to nie pofatyguje się napisać własnej opinii. Mam nadzieje ze jeszcze pomyslisz nad tym opowiadaniem i będziesz dodawać kolejne rozdziały . serdecznie cie pozdrawiam :* :)
OdpowiedzUsuń